Brain over binge PL. Część I. Rozdział 3.
Wybór i konsekwencje
Moja decyzja o
odchudzaniu nie była celowa. Nie uważałam, ze jestem gruba. Nie powiedziałam
sobie, ze muszę schudnąć X kilogramów, żeby wyglądać dobrze. Dieta była czymś,
na co przypadkowo trafiłam, a później zdecydowałam się ją kontynuować. Zawsze
byłam bardzo szczupłym dzieckiem, ale kiedy poszłam do liceum, zaczęłam
nabierać kształtów, jak nastolatki w tym wieku. Podczas mojej pierwszej i drugiej
klasy, przytyłam około 7 kg, co sprawiło, ze czułam się zdrowa – i wciąż chuda
– pomimo 53 kg. Nie wyglądałam już jak chuda dziewczynka, ale jak kobieta.
Dodatkowe kilogramy początkowo mnie nie martwiły. W tym czasie, moje koleżanki
stawały się świadome swojej wagi i zaczynały przechodzić na dietę. Wtedy
uważałam, ze dieta jest absurdalna i mówiłam o tym wprost moim znajomym.
Ogólnie moja dieta była zdrowa i normalna,
nie poświęcałam jej zbytnio uwagi.
Jadłam wszystko na co miałam ochotę, kiedy tylko chciałam i byłam bardzo
aktywna.
Byłam w
drużynach biegowych, koszykarzy i pływackich oraz kluczowym zawodnikiem w
drużynie softballu. Byłam i wciąż jestem osobą, która może zjeść dużo i być
chudą, bo dużo się ruszam i mam dobry metabolizm. Pomimo że jadłam więcej niż
znajomi w szkole, pozostawałam ciągle szczupła. Jednak, gdy zobaczyłam
zwiększające się liczby na wadze, zaczęłam się martwić. Kiedy drugi rok dobiegł
końca, zastanawiałam się, kiedy przestanę przybierać na wadze.
Miesiąc po
ukończeniu drugiej klasy w czerwcu 1997 roku, miałam wycinane migdałki, które
wymusiły zmianę moich dotychczasowych nawyków żywieniowych. Po operacji, nie
mogłam jeść normalnie przez kilka tygodni, więc szybko straciłam kilka
kilogramów. Zważyłam się pierwszy raz po tym na siłowni, gdzie zapisałam się
kilka miesięcy wcześniej, żeby ćwiczyć i podnosić ciężary, by stać się lepszym
zawodnikiem softballu. W tamtym czasie moim celem było stypendium sportowe, ale
tamten letni dzień zmienił moje życie. Ten dzień wpłynął na natychmiastową
zmianę powodów, dla których miałam ćwiczyć na siłowni. Pamiętam jak wchodziłam
na wagę, odczytywałam 55 kg i nie byłam pewna, jak się z tym czułam. Część mnie
była zaniepokojona, bo wiedziała, że utrata wagi wpłynie negatywnie na moją
siłę jako zawodnika, ale inna część była podekscytowana. Zdawało się, że
operacja wycięcia migdałków rozwiązała mój dylemat związany z wagą, który
miałam w liceum. To było doskonałe rozwiązanie, bo praktycznie schudłam nie
stosując żadnej diety.
Moje
podekscytowanie studziła świadomość, że prawdopodobnie te kilogramy niedługo
powrócą, moje gardło zostało wyleczone i mogłam jeść znowu normalnie. Jednak po zobaczeniu, że schudłam, kusiło
mnie, żeby dalej ograniczać jedzenie. W końcu udało mi się zrobić coś, co wiele
moich znajomych próbowało zrobić – straciłam na wadze – więc dlaczego miałabym
pozwolić na powrót kilogramów?
Był jeszcze
jeden czynnik, który przemawiał za dietą. W tamtym czasie byłam demotywowana do
pracy nad swoją siłą z powodu zmiany trenerów. Dzień przed operacją wycięcia
migdałków, dowiedziałam się, że mój trener softballu – którego podziwiałam i
który dawał mi mnóstwo wskazówek – nie będzie więcej nas trenować. Byłam tym
trochę zawiedziona, więc chwilowo nie obchodziło mnie czy utrata wagi jakoś
wpłynie na moją siłę. Więc postanowiłam nie wracać do moich beztroskich,
zdrowych i normalnych nawyków żywieniowych. Zamiast tego zdecydowałam się
rozpocząć dietę – chociaż nie nazwałam tak tego. Nie będę jadła normalnie przez
najbliższe osiem lat.
Sukcesy i porażki
Tego lata zaczęłam ograniczać powoli jedzenie, najpierw
pozbyłam się z diety większości Fast-foodów potem spożywałam mniej kalorii i
zwiększyłam ilość ćwiczeń. Moja rodzina – mama, tata, starsza siostra – nie
zauważyli tej zmiany, pewnie dlatego, że byli zajęci przygotowywaniem mojej
siostry, Corey do wyjazdu na studia. W żadnym wypadku moje zachowanie nie
budziło niepokoju, wyjazd Corey, sprawił, że moja dieta była niewidoczna.
Wiedziałam, że będę tęskniła za Corey, kiedy odjedzie.
Spędziłyśmy razem dużo dobrych chwil jako dzieci, z zaledwie dwuletnią różnicą
wieku. Jednak byłyśmy zupełnie różne jako siostry i dorastałyśmy oddzielnie.
Ona była otwarta, beztroska, popularna i dużo imprezowała, ja natomiast byłam
nieśmiała, rzeczowa i wolałam przebywać sama, uprawiać sporty lub spędzać czas
z jedną lub dwoma przyjaciółkami. Kiedy poszłam do liceum, czułam się jakbym
była znana głównie jako ‘młodsza siostra Corey’, co nie było złe, ale chciałam
pozbyć się tej etykietki.
Kiedy Corey przygotowywała się do college’u, usłyszałam
komentarze i ostrzeżenia na temat ‘6 świeżaka’ – kilogramów, które zazwyczaj
nowi uczniowie college’u przybierali – od jej znajomych i rodziny. Wcześniej
komentarze na temat wagi nie interesowały mnie, ale teraz zaczęłam słuchać.
Corey zawsze była chuda – nie tak chuda, kiedy ja dorastałam, ale jej waga
nigdy nie budziła niepokoju. Była – i wciąż jest – piękna i przeszkadzało mi,
że inni sugerowali, że powinna zacząć obserwować swoją wagę. Wydaje mi się, że
to usprawiedliwiało impuls do kontrolowania mojej wagi.
Zaczynając tego lata, moją motywacją do ćwiczeń stawało się
coraz mniej zyskiwanie siły, a coraz bardziej utrata wagi, zwiększyłam ilość
aerobów (konkretnie biegania) i ograniczyłam podnoszenie ciężarów. Bieganie
poprawiało się z dnia na dzień, na rzecz siły potrzebnej do softbollu. Jeszcze zanim
zaczęłam dietę, byłam najlepszą biegaczką w moim mieście, poza Nowym Orleanem. Gdy
straciłam na wadze i trenowałam, mój czas drastycznie się poprawił. W czasu
rozpoczęcia sezonu biegowego dla mojego rocznika, stałam się jedną z
najlepszych biegaczek w Luizjanie.
Pomimo tego sukcesu, zmagałam się z ogromnym problemem –
moim apetytem. Po tym, gdy zaczęłam się celowo odchudzać, zaczęłam odczuwać
głód. Zaczęłam myśleć o jedzeniu więcej niż kiedykolwiek w życiu. Zaczęłam się
bać tego głodu i chociaż próbowałam powstrzymać go zdrowymi posiłkami i
przekąskami, bałam się, że to doprowadzi mnie do zjedzenia o wiele więcej niż
chciałam. Więc nie pozwalałam sobie na zbyt wiele wolności w kwestii jedzenia,
unikałam miejsc i sytuacji, gdzie wiedziałam, ze mogłabym być kuszona do
zjedzenia niezdrowego jedzenia. To tylko pogorszyło sytuację.
W połowie trzeciej klasy, zaczęłam od czasu do czasu jeść więcej
niż planowałam lub jadłam coś słodkiego, tuczącego. Martwiło mnie, ze mogę
przez to przytyć, dlatego zaczęłam biegać jeszcze więcej, by to zrekompensować.
Nawet po zakończeniu sezonu biegowego, kontynuowałam mój sztywny i wyczerpujący
plan treningowy. Wcale tak bardzo nie lubiłam biegać, ale nagle wydawało mi
się, że warto jest trenować jeszcze ciężej. Zwiększenie ilości biegania dawało
mi wolność i potrzebowałam tej wolności, bo mój apetyt wydawał się niesamowicie
wzrastać.
W tym czasie, w lutym rozpoczął się sezon softballu, wtedy
ważyłam 47 kg. Mój strój z poprzedniego roku zwisał na mnie i musiałam zapiąć
pasek o dwie dziurki, by nie opadły mnie spodenki. Większość strojów moich
kolegów była ciaśniejsza niż wcześniej i choć narzekali na przytycie, wiem, że
to było zdrowe i normalne. Moi koledzy i trener zauważyli moje schudnięcie, ale
nie zrobili z tego wielkiego problemu. Wtedy nie myślałam, że to była wielka
sprawa.
Moja gra w tym roku była zdecydowania słabsza niż wcześniej.
Wiedziałam, ze utrata wagi i skoncentrowanie się na bieganiu wpływają
negatywnie na moją grę – a softball był moim ulubionym sportem, jednym, który
chciałam kontynuować w college’u. ale nie miałam odwagi by zawrócić. Nie wiedziałam
również jak miałabym to zrobić. Normalne jedzenie, kiedyś tak proste, teraz
stawało się nieuchwytne.
Podczas sezonu softballu ograniczyłam jedzenie jeszcze
bardziej. Nie mając tyle czasu na bieganie z powodu treningów softballu pamiętam,
że nie chciałam jeść więcej niż kilka nasion słonecznika leżących na ławce, bo
uważałam, ze są zbyt tłuste. Pamiętam kłamstwa wmawiane rodzicom, trenerowi,
chłopakowi. Kiedy moja drużyna wychodziła by coś zjeść po meczu, mówiłam
trenerowi, ze zjem w domu; kiedy wracałam do domu, mówiłam rodzicom, że zjadłam
z drużyną na mieście. W weekendy, kiedy wychodziłam na miasto z chłopakiem,
mówiłam ze zjadłam w domu, kiedy wracałam, mówiłam rodzicom, że zjadłam z
chłopakiem.
Im więcej obciętych kalorii, tym bardziej głodna się czułam.
Za każdym razem, gdy pomijałam posiłek, mój apetyt wzrastał. Jedzenie stało się
priorytetem w moich myślach. Straciłam umiejętność do skupiania się na życiu,
szkole, softballu, przyjaciołach, rodzinie, chłopaku, to wszystko zaczęło
schodzić na drugi plan. Zmierzałam w kierunku anoreksji, chociaż nigdy nie
wierzyłam, że moją dietę, można zakwalifikować jako zaburzenie odżywiania. Zwykle
miałam ogromną porcję owoców na śniadanie, kilka kromek chleba i więcej owoców
na lunch, jakieś krakersy po szkole, normalną pełnowartościową i zbilansowaną
kolację i małą miskę płatków przed snem. Zjadałam około 1 000 kcal
dziennie – najmniej, ale przy mojej aktywności i szybkim metabolizmem, to była
głodówka.
Komentarze
Prześlij komentarz