Brain over binge PL. Część I. Rozdział 10.
Moje dwa umysły
W ciągu pięciu minut od rozpoczęcia ćwiczeń, z RR w ręku,
nauczyłam się głównej zasady tej książki: każdy może wyzdrowieć z alkoholizmu
lub innego uzależnienia, kiedy tylko zechce, bez leczenia. Autor, pracownik
socjalny Jack Trimpey uważa, że AA wyrządza krzywdę alkoholikom poprzez
promowanie koncepcji choroby: pomysłu, że picie alkoholu jest spowodowane
przewlekłą chorobą i alkoholik nie ma nad tym kontroli. Autor zwraca uwagę, że
całe społeczeństwo przyjmuje tę koncepcję uzależnienia, która jedynie wspiera i
usprawiedliwia uzależnienie, eliminując indywidualną odpowiedzialność.
Trimpey wyjaśnia, jak kiedyś podzielał pogląd AA i
społeczeństwa na alkoholizm i jak to pomogło mu uniknąć odpowiedzialności za
powsztrmanie jego destrukcyjnego zachowania:
Wierzyłem, ze moje
pragnienie picia było nie do odparcia i że moje zachowanie w trakcie picia było
objawem czegoś nieznanego i poza moją kontrolą. Szczerze wierzyłem, że to
zajmie się czymś innym niż krytyczne spojrzenie na samego siebie i przejęcie
kontroli, w celu zwalczenia problemu. … Poddałem się satysfakcjonującemu
twierdzeniu, że piłem z powodu ukrytych przyczyn i potrzebowałem pomocy z
zewnątrz, aby to przerwać.
Kiedy to przeczytałam, od razu zauważyłam, że dawne
przekonania Trimpey’a o alkoholizmie, były podobne do moich odnośnie bulimii.
Tak jak on, wierzyłam, że moje napady miały ukryte przyczyny i były objawem
poważniejszych problemów. Zdecydowałam się przeczytać ponownie słowa Tripey’a,
używając techniki, której nauczyłam się w zetknięciu z OA. Zastąpiłam słowo pić w tekście słowem jeść. Członkowie OA dokonują takiej
zamiany słów, kiedy czytają materiały przeznaczone dla alkoholików, takie jak 12 kroków i Wielka Księga.
Czytając w ten sposób, czułam się tak, jakbym była na terapii.
Zaburzenie odżywiania jest różne od uzależnienia alkoholowego lub
narkotykowego, ale jest też mnóstwo podobieństw. Niezależnie od tego, czy ktoś
jest uzależniony od objadania się, narkotyków, alkoholu, czy innej rzeczy, taka
osoba, chce to rzucić, ale ciągle pije/używa/ma napady pomimo podejmowanych
wysiłków, by to zatrzymać. Co więcej, czas objadania się, odczuwanie
przyjemności, ugaszenie pragnienia i rozdrażnienie jako efekt ogromnej ilości
cukru i tłuszczy z pewnością mogą być tak samo wzmacniające jak alkohol.
Zdecydowałam, że przeczytam resztę książki stosując substytuty.
Zdecydowałam, że bardziej użyteczne będzie zastąpienie słów picie słowami objadanie się i zamiast alkoholika
– bulimiczka (członkowie OA tradycyjnie zastępują
alkoholika osobą, która kompulsywnie się objada). Będę stosować tę substytucję
w całym rozdziale i w każdym innym czasie, w którym odnoszę się do RR, chociaż
zdaję sobie sprawę, że zastąpienie napadów/bulimika – piciem/alkoholikiem nie
stanowi idealnej analogii.
W miarę, jak kontynuowałam czytanie, zaczęłam myśleć o moim
własnym leczeniu i jak doszłam do wniosku, ze jestem wadliwa, mam skazy i
straciłam kontrolę nad objadaniem się. Myślałam o tym, jak wierzyłam, ze jem,
bo mam depresję, lęki i niską samoocenę. Przypomniałam sobie o pierwszej
terapii, kiedy miałam 16 lat, kiedy po raz pierwszy spotkałam się z pojęciem
choroby związanej z zaburzeniem odżywiania. Pamiętam, że terapeuta powiedział,
ze moje diety i zachowanie związane z odżywianiem były objawami trudniejszych problemów
i częścią choroby zwanej anoreksją. Byłam tak zniechęcona tą diagnozą, że
obiecałam sobie już nigdy nie wrócić na terapię. Kiedy jednak wróciłam na
terapię na studiach, zaakceptowałam koncepcję, że choruję i jem, by radzić
sobie z trudniejszymi problemami życiowymi. Pomimo że moje doświadczenia z
Topamaxem zmusiły mnie do ponownej analizy tego, czego dowiedziałam się na
terapii, wciąż trzymałam się koncepcji choroby.
Nie tylko koncepcja choroby sprzyja uzależnieniom, mówi
Trimpey, ale zabiegi wynikające z tej koncepcji, również nie przynoszą efektów.
Dzieje się tak dlatego, że leczenie [bulimii] jest wynikiem złożonych powodów,
dlatego terapia próbuje leczyć te przyczyny, zamiast samej [bulimii] i nie
oferuje bezpośredniego sposobu na zatrzymanie [objadania się]. Zabiegi
zakładają, że jeśli naprawisz tę ukrytą przyczynę, zachowania [bulimiczne]
znikną w niewyjaśniony sposób. To było to, co starałam się zrobić na terapii od
lat, bez lepszych rezultatów.
Trimpey mówi, że terapeuci przekonują [bulimików], że
[objadanie się] jest symptomem innego problemu. Terapeuci mówią, że nie
uwolnisz się od [bulimii], dopóki nie osiągniesz innych ważnych celów, więc
zamiast bezpośrednio skupiać się nad swoim nałogiem, pracujesz nad osiągnięciem
innych celów w nadziei, że twoje [napady] znikną. Ale [napady] nie odchodzą,
mówi Trimpey. Nawet jeśli rozwiążesz takie problemy, jak poczucie własnej wartości, samoocenę, relacje i konflikty z
dzieciństwa, deprawacje i traumy, wciąż pozostanie twoje pierwotne
pragnienie [objadania się].
Pomysły z terapii mogą być szkodliwe
Byłam przytłoczona tym, co znalazłam w RR, to był pierwszy
raz, kiedy przeczytałam coś, co przeczyło temu, czego nauczyłam się podczas
leczenia. Przez tyle lat szukałam ukrytego powodu napadów i próbowałam rozwiązać
każdy problem, jaki mogłam wymyślić. Jednak moje wysiłki nad samodoskonaleniem
niewiele zrobiły, by zmniejszyć pragnienie objadania się. To był pierwszy raz,
kiedy przeczytałam coś, co sugerowało, ze mogę przerwać moje destrukcyjne
zachowanie bez terapii albo długiej podróży w głąb siebie. To był pierwszy raz, kiedy przeczytałam coś,
co mówiło, że wyzdrowienie nie jest trudnym i czasochłonnym procesem. W
rzeczywistości Trimpey mówi, że próba rozwiązania osobistych problemów przed
wyzdrowieniem jest jedynie stratą czasu.
Część mnie zgadzała się z każdym słowem, które przeczytałam,
bo wyjaśniało, dlaczego terapia na mnie nie działała. Ale inna część opierała
się informacji z RR. Może alkoholicy mogą tak po prostu to rzucić, pomyślałam,
ale zaburzenia odżywiania były bardziej skomplikowane. Czyżby było niemal
niemożliwe, żeby się od nich uwolnić?
Tego ciepłego wiosennego dnia na siłowni, zdałam sobie
sprawę, że nie było jasnej odpowiedzi i nigdy takiej nie będzie. W wieku 16 lat
wyczułam, że z moim leczeniem jest coś nie tak. Nawet kiedy zaakceptowałam
koncepcję, że moje napady są mechanizmem radzenia sobie i spełniania
wewnętrznych potrzeb, to niewielka część mnie pozostawała sceptyczna. Ta
wątpliwa część mnie nie wiedziała, jak wyrazić problem, który wyczuwałam na
terapii przez te wszystkie lata. RR ostatecznie pozwoliło mi zrozumieć,
dlaczego terapia nie była efektywna. Terapia nie rozwiązuje prawdziwego
problemu.
Gdyby nie doświadczenia z Topamaxem Latą i jesienią 2003 r.,
prawdopodobnie nie byłabym tak otwarta na pomysły z RR. Pewnie sprzeciwiałabym
się idei, że mogę powstrzymać napady bez rozwiązywania osobistych problemów i
bez terapii. Jednak Topamax działał, chwilowo naprawiał w moim mózgu coś, co
powodowało pragnienie do objadania się, nawet gdy moje pozostałe problemy nie
zniknęły. Chociaż efekty leczenia nie były trwałe, to doświadczenie
spowodowało, że opuściłam terapię, pomimo że wciąż kierowałam się wieloma
koncepcjami z terapii.
Czytanie RR sprawiło, że zastanawiałam się, czy te koncepcje
w rzeczywistości mi nie utrudniają, zamiast ułatwiać wyzdrowienie. Zaczęłam się
zastanawiać, dlaczego terapia kręciła się wokół problemu, zamiast opierać się
bezpośrednio na nim. Może będzie lepiej, pomyślałam, gdy tylko przestanę
wierzyć, że muszę odbyć długą drogę w samodoskonaleniu się, żeby skończyć z
napadami. Może będzie lepiej, kiedy przestanę leczyć się w taki sposób. Może
będzie lepiej, kiedy przestanę wierzyć, że jedzenie jest sposobem do radzenia
sobie z emocjami. Może będzie lepiej, gdy przestanę wierzyć, że jestem chora i
potrzebuję stać się w pełni szczęśliwa, zanim będę w stanie wygrać z bulimią.
Zrozumiałam, że rozwiązywanie innych problemów może zająć całe życie, a ja
muszę szybko rozwiązać mój prawdziwy problem.
Pojawienie się światełka w umyśle
RR sugerowało, że mogę wyzdrowieć poprzez zrozumienie
własnego umysłu. Trimpey mówi, że możliwe jest zrozumienie uzależniających
zachowań, kiedy ogląda się je w świetle tego niezwykłego organu. Wyjaśnia, że
uzależnienie pochodzi z części mózgu, która ma początki w ewolucji. Ten obszar,
który Trimpey nazywa „mózgiem zwierzęcia” lub „mózgiem bestii”, odpowiada za
utrzymanie naszych podstawowych funkcji biologicznych i zapewnienie nam
przetrwania. Mózg zwierzęcia jest prymitywnym miejscem, które generuje
przetrwanie dla żywności, wody, seksu, tlenu i innych rzeczy, które są niezbędne
do przeżycia. Mózg zwierzęcia jest automatyczny, bezmyślny i irracjonalny. Jest
schowany w centralnym obszarze i otoczony pomarszczoną warstwą zewnętrzną –
korą mózgową. Mózg zwierzęcia jest często nazywany subkorteksum, bo leży
poniżej kory mózgowej, ale będę nazywała to „mózgiem zwierzęcia”, a później
„dolnym mózgiem”. Mózgi zwierzęce w ludzkich są niemal identyczne jak mózgi
zwierząt.
Funkcja mózgu zwierzęcia u ludzi jest fundamentalna dla
naszego przetrwania jako jednostki i jako gatunku, ale jeśli chodzi o
uzależnienie, mózg zwierzęcia działa przeciwko nam. Kiedy ktoś jest
uzależniony, zwierzęcy mózg błędnie wierzy, że uzależniająca substancja jest
niezbędna dla przetrwania i dlatego kieruje uzależnionego na tę substancję tak,
jakby była tak samo istotna jak woda lub tlen. W moim przypadku, mój zwierzęcy
mózg wierzył, że objadanie się jest koniecznością, tak, że apetyt mieszał się z
innymi ważnymi do przetrwania żądzami.
Mózg zwierzęcy wyraża przez to, co Trimpey nazwał
uzależniającym głosem (AV). AV to „pomysł, uczucie lub zachowanie, które
wspiera [napady]”. Mówi że [bulimik] musi być w stanie rozpoznać jego AV i
oddzielić siebie od niego, bo uzależniający głos nie jest tak naprawdę jego
głosem. To tylko głos zwierzęcego mózgu. Mój mózg zwierzęcy kontrolował,
kierując moim życiem tak, jakby ogromne ilości jedzenia stanowiły tlen, ślepo
podążałam za komunikatami, które zachęcały mnie do jedzenia, będąc nieświadomą
ich pochodzenia.
Trimpey zachęca [bulimików] do obserwowania własnych myśli i
uczuć za pomocą umiejętności myślenia, którą nazywa AVRT ® (Technika
rozpoznawania uzależniającego głosu). Myśli i uczucia, które zachęcają [do
napadów] są AV, a te, które popierają rzucenie nałogu, są prawdziwym tobą.
Kiedy [bulimik] rozpoznaje i rozumie jego AV, całkowicie się od niego oddziela
a odzyskiwanie zdrowia staje się łatwiejsze. Musi się od tego uwolnić, mówi
Trimpey, zdając sobie sprawę, że „to” jest jedynie apetytem, który pochodzi z
„biologicznej, zwierzęcej strony natury ludzkiej”. „To” nie jest tak naprawdę
tobą.
„To” jest umieszczone w mózgu zwierzęcia, ale prawdziwy ty
znajdujesz się w zupełnie innej części mózgu. Prawdziwy ty, czyli prawdziwe ja,
jest umieszczone w nowszej i bardziej wyrafinowanej części mózgu – ludzkim
mózgu, który rozwinął się na skutek ewolucji. Ludzki mózg czyni cię sobą, bo
zwiększa twoją świadomość, samoświadomość, tożsamość, rozum, pamięć i
inteligencję. Ludzki mózg kontroluje również twoje dobrowolne zachowanie, bo
mieści się w nim centrum napędzające i kontrolujące dowolną część ciała, którą
możesz poruszać, w tym ramiona, nogi, dłonie, usta, mięśnie.
Aby zatrzymać [objadanie się], Trimpey mówi, musisz
wiedzieć, że twój mózg zwierzęcia nie może cię zmusić do zrobienia
czegokolwiek, bo nie ma kontroli nad twoimi mięśniami. Ponieważ w ludzkim mózgu
jest umieszczone twoje prawdziwe ja i dobrowolne ruchy mięśni, ty – twoje
prawdziwe ja – masz ostateczną kontrolę. W przypadku bulimii „to” nie może kontrolować,
czy bulimik otworzy lodówkę lub pojedzie do najbliższego Fast-foodu, aby się
objadać. Jedyną rzeczą, którą mózg zwierzęcia może zrobić sam, jest wysyłanie
wiadomości zachęcających bulimika do objadania się, ale ostatecznie, prawdziwe
ja – mieszczące się w ludzkim mózgu – kontroluje to, co robi ta osoba, gdy
słyszy wołanie zwierzęcego mózgu. Trimpey mówi, że mając odpowiednie
informacje, ludzki umysł „ jest w stanie powstrzymać każdy apetyt, jest zdolny
do pokonania każdego uzależnienia, cokolwiek tylko wybierzesz”.
Trimpey mówi, że kiedy już zdecydujesz się skończyć z
nałogiem i całkowicie zobowiążesz się do zaprzestania [objadania się], wszystko
co musisz zrobić, to rozpoznać AV, zrozumieć, że to nie jesteś prawdziwy „ty”,
ale „to” – głos zwierzęcego mózgu – i po prostu przestań słuchać tego i
pozwalać mu kierować twoimi działaniami. Nawet jeśli słyszysz i czujesz, ze AV
nakłania cię do [napadów], wiesz że mózg zwierzęcia nie może działać
samodzielnie, więc wiesz, ze zawsze możesz wybrać, czy chcesz się objadać.
Próba argumentowania lub rozumowania z AV jest daremna,
Trimpey pisze, bo mózg zwierzęcia nie jest racjonalny i nie słucha rozumu. Musisz
go tylko rozpoznać, zignorować a on wkrótce zamilknie. Trimpey mówi, że kiedy
nauczysz się oddzielać siebie od mózgu zwierzęcia i zrozumiesz, że masz pod
kontrolą swoje uzależnienie, [napady] zaczną się zmniejszać i zatrzymają się na
dobre.
Komentarze
Prześlij komentarz