Brain over binge PL. Część I. Rozdział 12.


 Opór wobec napadów

       Nie minęło dużo czasu, zanim miałam okazję, żeby poćwiczyć moją nową strategię. Weszłam do domu po dniu spędzonym na siłowni, położyłam torbę treningową n podłodze, postawiłam RR na kuchennym stole i zaczęłam robić obiad. Zadzwonił Greg i powiedział, że się spóźni, więc będę jeść sama. Kiedy skończyłam normalny posiłek i deser, zaczęłam słyszeć mnóstwo głosów zachęcających mnie, bym kontynuowała jedzenie. To, co się stało później, było naprawdę zaskakujące. Słyszałam wszystkie te znajome powody, dla których powinnam objadać się i czuć pragnienie, ale powiedziałam sobie, ze te myśli i uczucia nie pochodzą ode mnie. Powiedziałam sobie, że te myśli i uczucia pochodzą z automatycznej, bezmyślnej części mózgu, która błędnie odczuwała, że potrzebuję napadów, by przetrwać.
       Powiedziałam sobie, że jestem całkowicie oddzielona od części mózgu, która generuje te pragnienia i przypomniałam sobie, ze mam pełną kontrolę. Wyobraziłam sobie, że stoję przed własnym mózgiem, wsłuchując się w myśli, jakby były odległe od moich własnych i wiedząc, że pragnienia nie mają żadnej mocy, żeby skłonić mnie do działania. Przypomniałam sobie, że ja – mój wyższy mózg, ludzki – jestem  jedyną, która może iść do lodówki i zacząć się objadać. I postanowiłam nie robić tego.
       Dziwnie było tworzyć przepaść między mną a moimi pragnieniami objadania się, ale jednocześnie czułam się silniejsza. Kiedy doświadczyłam tego, nagle stało się jasne, że nie muszę zmuszać pragnień, by odeszły. Nie musiałam pozbywać się myśli i uczuć. Nie musiałam z nimi rozmawiać ani walczyć. Nie musiałam daremnie szukać zajęcia. Nie musiałam próbować rozgryźć, co było moim zapalnikiem i nie musiałam określać, jakie potrzeby emocjonalne były sygnalizowane poprzez napady. Obserwowanie mojego mózgu w ten sposób pozwoliło mi zobaczyć, że moje impulsy do objadania się nic nie symbolizowały. Nie oznaczały głęboko zakorzenionego problemu emocjonalnego lub innego znaczenia. Po prostu były automatycznymi funkcjami mojego mózgu, wyrażającymi apetyt do objadania się, apetyt, który karmiłam zbyt długo.
       Tej nocy, zdecydowałam się nie karmić tego pragnienia i zdarzyło się coś niesamowitego: impuls po prostu odszedł. Oderwałam się od tych myśli i po prostu same ustąpiły. Nie twierdzę, że to było całkowicie pozbawione wysiłku, ale z pewnością, nie była to bolesna walka, która opierała się na odpieraniu impulsów przed tą nocą. Doświadczyłam chęci objadania się przez najwyżej godzinę, co było znaczną poprawą. Co więcej, ta godzina nie była przygnębiająca. Interesujące było obserwowanie myśli i uczuć, które stawały się coraz lepsze.
       Słuchanie z dystansem sprawiało, że chęć napadu stawała się mniej intensywna. Nie odczuwałam niepokoju, lęku ani złości, tak jak w przeszłości. Po prostu wsłuchiwałam się, nie reagując emocjonalnie. Kontynuowałam moją normalną rutynę: oglądałam telewizję, zmywałam naczynia, sprawdzałam pocztę.  Potem spędziłam trochę czasu siedząc na kanapie w skupieniu obserwując to, co się działo w mojej głowie. Nie czułam potrzeby, by zrobić coś szczególnego, kiedy miałam impuls. Jedyne co musiałam zrobić, to nie objadać się.
       Przez cały ten czas, czułam, ze mam kontrolę nad moimi działaniami. Nie próbowałam przekonać siebie, ze mam kontrolę, nie wierząc w to, tak, jak robiłam dawniej. Tym razem, moja kontrola była realna. Może dlatego, że wiedziałam – opierając się na prostej lekcji na temat anatomii i funkcji mojego mózgu w RR – że naprawdę mam kontrolę. Wiedziałam, ze nieważne, jak szalone powody wymyśli mój zwierzęcy mózg, nie musiałam tego robić, bo ludzki mózg dawał mi siłę, by powiedzieć „nie”.
       Uświadomiłam sobie, że nie ma żadnej ukrytej choroby, ukrytego problemu emocjonalnego lub zapalnika, który prowadził mnie przed drzwi lodówki, by wziąć pierwszy kęs. Nie było żadnej tajemniczej siły, która mogła przejąć kontrolę nad moim ciałem i rozpocząć napad. To był mój wybór, przez cały ten czas to był mój wybór. Po prostu nie wiedziałam, jak dokonać wyboru w związku z pojawiającymi się wiadomościami w moim mózgu. Uświadomiłam sobie, że to ja ponoszę odpowiedzialność, za moje dotychczasowe zachowanie i to ja byłam odpowiedzialna za zatrzymanie tego.

Objadałam się, żeby radzić sobie z impulsami do objadania się

       Po tym, jak impuls do objadania się minął tej nocy, pomyślałam o czymś, co czytałam w książce RR.  Trimpey powiedział, że jedyną rzeczą, z którą boryka się [bulimik], kiedy [objada się], nie jest [objadanie się]. Kiedy przeczytałam to zdanie wcześniej na siłowni, nie byłam pewna, czy rozumiem, co ono oznacza, ale teraz, po doświadczeniu pragnienia i przezwyciężeniu go, dokładnie zobaczyłam, co Trimpey miał na myśli. Poprzez wszystkie lata napadów, bałam się przede wszystkim negatywnych skutków objadania się. Kiedy próbowałam oprzeć się pokusie objadania się, czułam niepokój i dyskomfort a napady nadchodziły.
       W przeszłości, objadanie się natychmiast wyłączało impuls do napadu, przynosiło mi to ulgę od irracjonalnych, ale niekończących się zachcianek i przynosiło mi natychmiastowy relaks, bo nie musiałam już walczyć z moimi pragnieniami. To była jedyna rzecz, która zaspokajała moje pragnienie, więc w konsekwencji, objadałam się, żeby poradzić sobie z moimi impulsami do objadania się.
       Objadałam się, żeby poradzić sobie z impulsami do objadania się, tej nocy myślałam o tym w koło, zastanawiając się, jak taka prosta prawda mogła mi umykać przez tyle czasu. Intuicja podpowiadała mi, że to miało sens, ale jednocześnie wydawało się, ze to zbyt proste w porównaniu do tych wszystkich wyjaśnień objadania się, których dowiedziałam się na terapii. Jednak żadne z tych wyjaśnień nigdy mi nie pomogło po prostu oprzeć się pokusie objadania się, tak jak to zrobiłam tej nocy, po przeczytaniu RR.
       Po ponad sześciu latach objadania się, w końcu zobaczyłam cenną odpowiedź na pytanie, nad którym tak długo się zastanawiałam: z czym próbowałam sobie poradzić poprzez objadanie się? Widziałam wyraźnie, ze jeśli miałabym napad tej nocy, to byłoby po prostu wyłączeniem myśli i uczuć nakłaniających mnie do tego. To nie pomogłoby mi poradzić sobie z innymi problemami czy emocjami, to tylko wyciszyłoby wiadomości z mojej części mózgu. Ale nie czułam się tak zdesperowana, by uciszyć tę część mózgu tej nocy, bo się od niej oderwałam. Nie zareagowałam emocjonalnie na moje pragnienie do objadania się, więc nie przeżywałam żadnego ekstremalnego niepokoju ani dyskomfortu, którego chciałam się pozbyć i nie czułam potrzeby pozbycia się myśli i uczuć. Innymi słowy, nie musiałam sobie radzić z impulsem poprzez objadanie się, w rzeczywistości, nie musiałam w ogóle radzić sobie z moim pragnieniem.
       To nie była taka odpowiedź, jakiej oczekiwałam po tych wszystkich latach terapii. Oczekiwałam bardziej złożonej odpowiedzi, prawdopodobnie związanej z moją przeszłością, depresją, niepokojem społecznym, chemią mózgu lub osobowością. Ale każda skomplikowana odpowiedź, którą wymyśliłam przez te lata, nie trafiała do mnie. Ta prosta odpowiedź tak.
       Zrozumiałam, że byłam zdrowa, mój mózg był zdrowy i przez cały czas byłam zdrowa. Nie było już tajemnicą, jak mam zatrzymać bulimię. Teraz, gdy wiedziałam, ze moim prawdziwym problemem są impulsy i wiedząc, że te pragnienia nie były mną, zdałam sobie sprawę, że jedyne co muszę zrobić, to oddzielić całkowicie siebie od nich i nie reagować na nie.

Komentarze

Popularne posty