Brain over binge PL. Część I. Rozdział 13.


Koniec bulimii

    W noc po przeczytaniu RR i skutecznemu oparciu się napadowi, poszłam spać z nowo odkrytą pewnością siebie. Jednak następnego dnia obudziłam się pełna obaw. Wiedziałam, co musze zrobić, żeby wyzdrowieć, ale wciąż bałam się, że znowu będę się objadać. Co więcej, część mnie czuła niepokój na samą myśl o rezygnacji z objadania się na zawsze. Od tak dawna miałam napady, ze zastanawiałam się, czy w ogóle potrafię żyć bez nich. Zastanawiałam się, jakie będzie moje życie, kiedy pozbędę się tego, a część mnie poczuła wielki smutek, gdy pomyślałam o całkowitym porzuceniu bulimii, bo w końcu część mnie rozkoszowała się każdym kęsem.
    Przypomniałam sobie, że ta część mnie, która nie chciała rzucić bulimii, była zwierzęcą częścią mojego mózgu. Czy nie byłam kimś więcej? Mój wyższy mózg – ludzki – mógł z pewnością zrezygnować z przyjemności, uczucia delirium i drętwienia, które towarzyszyły  byciu zbyt pełnym, spokojnego snu, który często miałam po napadzie. Miałam zdolność, jak to ujął Trimpey, wznowić moje życie jako ktoś, kto po prostu nie [objada się].
    Ruszyłam poprzez wszystkie moje wątpliwości i przez kilka następnych dni byłam czujna. Rozpoznałam wiele sposobów, w jakie pojawiały się impulsy i zauważyłam wiele myśli, uczuć i nastrojów, które pchały mnie do napadów w przeszłości, ale nie reagowałam na nie. Miałam otwarte oczy i obserwowałam te myśli, jakby nie pochodziły ode mnie, bo brzmiały całkowicie niedorzecznie. Obserwowanie własnych myśli, bez utożsamiania się z nimi dało mi poczucie dominacji nad moim problemem, a gdy słuchałam własnego mózgu, zastanawiałam się jak  bardzo brałam to na poważnie.
    Czułam się odizolowana od bulimii i mogłam wybrać inną ścieżkę pierwszy raz od wielu lat. Teraz chciałam więcej dla siebie – miałam marzenia, cele, ambicje i ni chciałam niczego więcej, jak uwolnić się od napadów. Chciałam sama decydować o kierunku mojego życia, zamiast ślepo podążać za impulsami.

Ostatni napad

    Uznałam, że w zasadzie łatwo jest przestać reagować na impulsy, ale na początku wydawało się to zbyt skomplikowane. Mózg często oszukiwał mnie, próbując przekonać mnie do jedzenia. To próbowało mi powiedzieć, że jest naprawdę mną i chciałam się objadać, że nie mogłam porzucić napadów bez intensywnej terapii, że muszę objadać się, by poradzić sobie z innymi potrzebami oraz że naprawdę byłam chora. Czasami myśli mówiły mi, ze nie jestem oddzielona od tej części mnie, która chciała się objadać. Czasami czułam, że nie ma znaczenia, która część mojego mózgu tworzy impulsy, bo chciałam się po prostu objadać. Jednak odkryłam, że jeśli oderwę się od myśli i uczuć zachęcających mnie do napadu – bez względu na to, jak rozsądne i logiczne byłoby to w danym momencie – żadna myśl czy uczucie nie mogły mnie skłonić do reakcji.
    Nie byłam doskonała w korzystaniu z nowych umiejętności i kilka razy w ciągu pierwszego tygodnia, zaczęłam odnosić się do moich myśli i uczuć, zacierając granicę miedzy mną a tą częścią, która chciała się objadać. Pamiętałam przyjemność, jaką dawały mi pewne potrawy i zaczęłam myśleć, że jestem jednym i tym samym, co mój mózg zwierzęcy. Czasami wierzyłam, że chciałam to, czego on chciał i pod koniec maja – dwa tygodnie po przeczytaniu RR – zareagowałam na impuls do objadania się. Po prostu porwała mnie fala i pokusa przejęła kontrolę. Ale ten napad różnił się od wcześniejszych, bo w czasie objadania się i później, wyraźnie widziałam, ze to nie byłam prawdziwa ja.
    Wiedziałam, że chcę to rzucić i dokładnie wiedziałam co poszło nie tak. Mogłam prześledzić sekwencję myśli i uczuć do punktu, w którym przestałam obserwować moje myśli z zewnątrz i pojawiło się pragnienie. Zamiast słuchać myśli jako obserwator, tak jak to robiłam, zaczęłam reagować na nie emocjonalnie. Chwilowo poczułam, że to naprawdę ja chciałam się objadać i zrobiłam to.
    Nie uważałam tego napadu za porażkę, ani za dowód, że w jakiś sposób musze się objadać. Zamiast tego, zobaczyłam, że część mojego mózgu chwilowo stała się lepsza ode mnie, a teraz byłam zdeterminowana bardziej niż kiedykolwiek, by nie dopuścić do tego ponownie. Więc następnym razem, gdy pojawiło się pragnienie w moim mózgu, rozpoznałam to. Byłam w stanie wsłuchać się we własne myśli i uczucia, bez reagowania na nie i szybko zniknęły.
    Przez cały czerwiec 2005 r. byłam wolna od napadów. Byłam zadowolona i raczej zdumiona moim sukcesem, bo przed czytaniem RR, miałam napady trzy razy na tydzień. Intrygowało mnie to, że tak prosta umiejętność myślenia zmieniła moje zachowanie tak nagle. Cała reszta mojego życia pozostała bez zmian i wszystkie problemy pozostały – tak jak wtedy, gdy brałam Topamax – ale nie widziałam już problemów związanych z napadami.
    Napad miałam jeszcze raz – na początku lipca – a potem moje objadanie skończyło się raz na zawsze. Do dziś nie uważam, ze ostatni napad był prawdziwy, w mojej głowie, to był raczej test. Kiedy poczułam znane pragnienie tego lipcowego dnia, powstał ciekawy pomysł.
Zamierzam wybrać napad, pomyślałam. Wiem, że nie chcę zaspokoić żadnej emocjonalnej potrzeby. Wiem, że nie jestem pozbawiona kontroli. wybieram słuchanie tych automatycznych myśli z dolnej części mózgu. Wiem, że to nie ja chcę się objadać, ale mam zamiar to zrobić.
To było tak, jakbym powiedziała: OK, chodźmy zwierzęcy mózgu.
    Poszłam do lodówki i zaczęłam jeść, ale stało się coś dziwnego. Jedzenie nie było ekscytujące. Jedzenie nie było tak dobre. Nie jadłam tak szybko, jak w przeszłości, a cały proces nie sprawiał mi zbytnio przyjemności. Przestałam jeść na długo przed tym, jak zatrzymałabym się przed wcześniejszymi napadami, bo po prostu to już nie było to samo. Nie mam jednoznacznego wytłumaczenia, dlaczego tak było, ale uważam, ze było tak dlatego, że „Ja” – mój ludzki mózg – pozostał obecny i oddzielony od mojego mózgu zwierzęcia podczas napadu. To pozwoliło mi doświadczyć napadu pod kontrolą, przez cały dzień wiedziałam, że to był mój wybór i nie byłam pozbawiona kontroli nawet na moment.
    To było inne od poprzednich napadów, bo w czasie tamtych „Ja” zanikało w chwili, gdy poddawałam się impulsowi. Kiedy zwierzęcy mózg przejmował kontrolę, nie myślałam o tym, co robię, ale jadłam szybko i bezmyślnie, doświadczając chwilowej przyjemności, która towarzyszyła spożywaniu dużej ilości jedzenia i pozostawaniu obojętnym na wszystko inne. Ostatni napad był inny, bo jedzenie nie było bezmyślne. Wiedziałam, że każdy kęs, który brałam, był moim własnym i odkryłam, że po prostu nie chciałam tego. Ten ostatni napad udowodnił mi coś, co wyczuwałam od lat: że nie chcę się objadać, ale czułam się zmuszona do tego przez jakąś siłę poza moją kontrolą. Tym razem, mając władzę w rękach, okazało się, że objadanie się jest prawie niemożliwe.
    Przez następny miesiąc, często miałam impulsy do objadania się, ale rozpoznawałam je i nie reagowałam na nie emocjonalnie. Zauważyłam, że jeśli oddzielę siebie od swoich myśli i uczuć o objadaniu się, zanim zmieniły się w pragnienia i silne impulsy, to żadne napady nie były w stanie ze mną wygrać. Zauważyłam, że moje myśli i uczucia zyskiwały na sile tylko w czasie, kiedy nawiązywałam z nimi kontakt i zaczynałam w nie wierzyć. Potem trzeba było podjąć trochę więcej wysiłku, aby się cofnąć i oderwać od tego. Niemniej jednak, moje pragnienie do objadania się znacznie się zmniejszyło do sierpnia 2005 r. a do września prawie znikło.
    Nie miałam już pragnień ani impulsów do objadania się, tylko przypadkowe myśli i uczucia, które nie wymagały żadnego wysiłku, by je odeprzeć. Te pojawiały się od czasu do czasu przez kolejne 5 miesięcy, ale już nie przeszkadzały mi, ani nie wywoływały rozpaczy. Gdy rok 2005 dobiegł końca, poczułam, że moja bulimia staje się odległym wspomnieniem.

Żadnych więcej decyzji

    31 grudnia tego roku, odwiedzałam rodzinę Grega na święta. Było około dziesiątej wieczorem, kiedy siedziałam sama na kanapie w domu jednego z krewnych Grega. Oglądałam telewizję i opiekowałam się młodszym kuzynem Grega, który spał na górze. Kiedy leżałam na kanapie, usłyszałam znajomy głos w głowie. Jesteś sama i tak dawno nie objadałaś się. W tym domu jest tak dużo dobrego, niezdrowego jedzenia, nikt nie zauważy, że coś zniknie. Jeszcze tylko jeden napad nie zaszkodzi ci. Zasługujesz na to. Powiedział głos. Sylwester to idealny czas, aby się objadać, bo może podjąć nowe decyzje od jutra. poza tym, czujesz się samotna i przerażona w tym ciemnym domu, byłaś zestresowana, próbując się wpasować w rodzinę Grega, jesteś zła, ze musisz być tą, która robi za opiekunkę tej nocy, podczas gdy wszyscy inni wyszli. Jedzenie sprawi, ze zapomnisz o tym wszystkim i pomoże ci zasnąć.
    W rzeczywistości zdecydowałam się opiekować dzieckiem i było mi z tym dobrze. Chciałam, by mąż dobrze się bawił z rodziną, z którą jest bardzo blisko, ale nie widzi ich zbyt często, bo żyją po przeciwnych stronach kraju. Nie jestem fanką chodzenia do barów i wolałam zostać w domu sama, niż być w zatłoczonym i głośnym miejscu, nawet jeśli oznaczało to trochę niepokoju w nieznanym domu. Przez ostatnich kilka dni mogłam trochę stresować się rodziną Grega, ale to było dla mnie dość typowe i łatwe do opanowania. Jednakże, kiedy generowałam myśli o objadaniu się, mój mózg miał sposób, na przekształcenie każdej sytuacji w historię „biednej mnie”. Mój mózg odebrał wszystko, co sprawiłoby, żebym żałowała samej siebie i kusił mnie do objadania się, nawet jeśli to było rażąco fałszywe.
    Chociaż takie myśli tak wiele razy prowadziły do pragnień i impulsów, wiedziałam, że tym razem będzie inaczej. Wiedziałam, że już się nie objadam, nieważne jak szalone powody mój mózg generował, więc zostałam na kanapie, słuchając swoich myśli przepływających przez mózg. Nie było powodu, by się z nimi kłócić, nie musiałam ich zatrzymywać, nie musiałam chwytać dziennika, by pisać o moich uczuciach, nie musiałam się spieszyć, by znaleźć inne sposoby, by poradzić sobie z nimi.
    Po prostu leżałam zrelaksowana, słuchając swojego mózgu. Zaledwie nieco ponad siedem miesięcy wcześniej, moje myśli przejęłyby kontrolę nade mną, wysyłając mnóstwo reakcji poprzez moje ciało, aż każda część mnie musiała się objadać. Najsilniejsze impulsy przypominały fale, które zaczynały się od niewielkich fal myśli, wzrastały w pragnieniu, potem w potrzebie, a następnie w desperacji. Fale przesuwały się po całym ciele – serce przyspieszało, żołądek przypominał pustkę, usta tęskniły za jedzeniem, a ręce i nogi były zbyt sparaliżowane, by cokolwiek zrobić, ale zmierzały w stronę lodówki.  
    Ale leżąc na kanapie w domu rodziny Grega, ciało nie miało na mnie wpływu. Zaskoczyło mnie, ze tak prosta umiejętność myślenia jest w stanie powstrzymać myśli, przed przejęciem kontroli i zatrzymać je przed nieodpartymi impulsami. Świadomość, ze moje myśli były automatyczne, pozwoliła mi uniknąć reakcji mojego ciała, powstrzymała piętrzącą się falę. Moje myśli pozostały tylko – myślami – i nie wpłynęły na to, co wybrałam.
    W przeszłości mogłam zwinąć się na kanapie, zaciskając zęby, próbując odeprzeć niebezpieczne myśli. Ale tym razem, wiedziałam, że nie muszę tego robić. Moje myśli nie były niebezpieczne. Z łatwością mogłam słuchać, ale nie reagować na nie. Wiedziałam, ze moje myśli, nie są pod moją kontrolą, ale czynności tak. Łatwo było kontrolować moje działania tej nocy, bo nie utożsamiałam się z moimi myślami ani nie dałam im żadnej mocy wpływania na moje decyzje. Wiedziałam, że to nie ja naprawdę chcę jeść, ale mniejsza część mnie.
     Wszystko, co musiałam zrobić tego Sylwestra, to leżeć na kanapie i pozwolić, by myśli o objadaniu się przebiegały mi przez głowę jak magnetofon. jedyne, co musiałam zrobić, to słuchać z dystansem, aż skończą się, co zajęło zaledwie kilka minut. Po tym, jak moje myśli wyblakły, oglądałam Sylwestra w telewizji i zastanawiałam się na tym, w jaki sposób podejmowałam decyzję, by przestać się objadać w każdego Sylwestra przez ostatnich pięć lat. Ale tej nocy, gdy zegar wybił dwunastą, nie była konieczna już żadna decyzja. Wiedziałam, że już nigdy więcej nie będę miała napadów.

Komentarze

Popularne posty